Hej!
Właśnie wróciłem z małego, wieczornego biegania (zainspirowany filmem "
Poradnik pozytywnego myślenia" - przyjemnie się ten obraz ogląda, polecam;)).
Lubię ten moment kiedy moja pamięć operacyjna zajęta jest tylko zadaniami typu "lewa, prawa" czy "wdech, wydech". Mam wtedy trochę czasu na przemyślenie i poukładanie w głowie innych tematów, które normalnie, w ciągu dnia, spychane są na boczne tory.
I tak, rozmyślałem sobie między innymi o stronie merytoryczno-technicznej mojego bloga. Stronę wizualną podciągnąłem na mniej żenujący poziom ostatnimi czasy (dzięki za wskazówki,
Pati;)).
Jeśli komuś chciało się zagłebić w okolice początków mojego pismaczenia (zamierzchłe czasy listopada 2012 roku), bądź też przeczytać mój "manifest"(rubryka "o mnie"), mógł zauważyć że pisałem wtedy o kreowaniu własnego stylu i o tym, że nie musi być to proces kosztowny.
Otóż, podtrzymuję to zdanie, a co więcej, od teraz będę informował co, gdzie i za ile kupiłem (może komuś ta wiedza się przyda, tak czy siak informacja/wiedza lubi być wolna, nie będę jej więc zatrzymywał tylko dla siebie). Jeśli będą to rzeczy warte dokładniejszego opisania ( na przykład ze względu na ciekwą historię lub wyjątkowo atrakcyjny stosunek jakości do ceny, jak chociażby w przypadku mojego nowego, wełnianego garnituru wartego ponad 800 zł, a zakupionego za całe&okrągłe 105 zł ;) ) postaram się te tematy rozwijać.
Podsumowując powyższe:
"Cześć, jestem Outdersen i jestem szafiarką (szafiarzem?!)"