Moda i styl współczesnego mężczyzny

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Pitti Uomo 88 - Być jak Lino

No dobrze, może nie do końca. Pana Lino Ieluzzi bardzo szanuję, ale nigdy nie stanowił dla mnie modowego autorytetu, ani też ikony do naśladowania. W kontekście targowego placu, jest jednakże pozycją obowiązkową, nie mogłem więc odpuścić i zdecydowałem się na wspólne zdjęcie. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zrobił tego z przymrużeniem oka. Korzystając z faktu, że Lino ma dość jasno określoną stylistykę i wszystkie jego zestawy ostatnio wyglądają podobnie, co nie znaczy że źle, bo od tego stwierdzenia jestem bardzo daleki (odcienie beżu, błękitu i granatu połączone z bielą, charakterystyczne ozdoby na rękach oraz monki), zdecydowałem się na mały inside joke, tj. postanowiłem na tę okazję zaaranżować podobny zestaw (tak, pomyślałem o tym jeszcze przed wyjazdem; ) ). Na całe szczęście dla powodzenia tego planu, byłem w posiadaniu niezbędnych elementów garderoby. Prawie.

Pitti Uomo 88 - Dzień II (fotorelacja)

od lewej: Antonia Turino, Tod-B, Danilo Carnevale i Leonida Ferrarese

Tym razem przywiozłem z Pitti Uomo trzy razy więcej zdjęć niż ostatnio, dlatego też, po ich przejrzeniu doszedłem do dwóch następujących przemyśleń:
1. Fotorelację (nie wliczam w to wpisu o trendach) z 88 edycji Pitti Uomo rozbiję na dwa lub też nawet trzy posty, każdy ze zdjęciami zrobionymi innego dnia, oraz
2. Nigdy więcej nie zrobię tylu zdjęć z jednej imprezy. Przeglądanie, selekcja oraz ewentualne kadrowanie ponad 2 tysięcy zdjęć, zajmuje zdecydowanie za dużo czasu. Owszem, część spośród nich, to sesje moje, Patiness i Szarmanta, ale w dalszym ciągu jest tego za dużo. 

Pitti Uomo 88 - Granatowy garnitur

Od ponad trzech tygodni, pojawiam się w domu tylko po to by przepakować walizki i szczerze pisząc, całkiem podoba mi się ta sytuacja. Na dobrą sprawę jedynym dotkliwym minusem tego stanu rzeczy jest fakt, że na blogu ponownie zagościła cisza. W ciągu dwóch najbliższych tygodni postaram się jednak nadrobić zaległości i popracować nad nie doprowadzaniem do takowych w przyszłości. Na rozgrzewkę zestaw z drugiego dnia 88 edycji targów PITTI  UOMO. 

W stronę lata


W ostatnio prezentowanym zestawie pierwsze skrzypce grała kamizelka pikowana, dziś natomiast przyszła pora na kamizelkę wykonaną z dzianiny. Również i tym razem z drugiej ręki.

Zdjęcia, podobnie jak w przypadku ostatniego wpisu, zostały zrobione na początku maja, ale z wiadomych względów (jeśli nie są wiadome, zapraszam TUTAJ) publikuję je z opóźnieniem. Temperaturowo nie wiele się jednak od tamtego czasu zmieniło, zestaw nie stracił więc na swojej aktualności. Kolorystycznie jest już dość mocno osadzony w letnich klimatach, ale materiałami oraz ilością warstw jeszcze wciąż wiosenny.

Kamizelka i katana














Na szczęście dla mojego bloga i ku rozczarowaniu wszystkiego i wszystkich dookoło wiosna nie rozpieszcza serwowanymi ostatnio temperaturami. Dzięki temu, po mojej ponad miesięcznej blogowej ciszy (o której pisałem TUTAJ), wciąż istnieje szansa opublikowania zestawów uchwyconych przed i w tym czasie. Na pierwszy ogień pójdzie kombinacja (zapowiadana już we wpisie o warstwach) bardziej adekwatna dla okresów przejściowych niż dla przedsionka lata, ale... nie tym razem nie będzie ani słowa o klimacie. 

Brown in town

O tym, że zasada "no brown in town" powinna wybrać się na zasłużoną emeryturę pisano i pokazywano już niejednokrotnie zarówno na blogach jak i forach internetowych. Dzisiejszy zestaw, to moim zdaniem kolejny gwóźdź do jej trumny.

Cztery zestawy z siedmiu składowych / Seven items, four outfits

Zima za nami, więc chyba oficjalnie już możemy przywitać porę dżdżystą / deszczową przeplataną upałami. Z moich wyliczeń wynika, że powinna potrwać do połowy września kiedy to temperatura gwałtownie spadnie w okolice zera, a my zmuszeni będziemy ponownie do szybkiego przeskoku z lnianych marynarek w wełniane płaszcze. Gdyby nie fakt, że powiedzenie to zostało wyeksploatowane bardziej niż temat  męża Edyty Górniak, napisałbym "sorry, taki mamy klimat".
Załóżmy jednak, że jesteśmy teraz świadkami tzw. "pory przejściowej", a obecna pogoda stanowi doskonały pretekst, do tak bardzo uwielbianego przez wszystkich, a w szczególności piszących o tym, ubierania się warstwami. W związku z tym, postaram się poniżej przedstawić wąski wycinek możliwości jakie otwiera przed Wami właśnie takie warstwowe ubieranie.

Przyczajona limonka, ukryty bez, czyli nowość od Somersby
















Somersby to marka, która dzięki szeroko zakrojonym akcjom promocyjnym, takim jak chwytliwe reklamy z Lordem, cykliczne imprezy "Party like a Lord", czy też współpracy z dużą częścią polskiej blogosfery, znana jest zapewne większości z Was. Ja z lordem znam się chyba praktycznie od samego początku jego obecności w Polsce. Dlatego też bardzo chętnie przystałem na jego propozycję przetestowania nowego smaku i podjąłem wyzwanie stworzenia inspirowanego nim zestawu. 
Co prawda limonkę zdecydowanie bardziej wolę smakować niż nosić, ale biały bez wydał mi się idealną opcją na bazę.

Garnitur ze spranej bawełny / Washed cotton suit

Od jakiegoś czasu dość intensywnie moją głowę zaprzątała wizja bardzo swobodnego, codziennego garnituru bez konstrukcji i wypełnień. Niestety w trakcie ostatnich wyprzedaży nie natrafiłem na nic, co spełniło by wszystkie trzy kryteria, tj. sensowna jakość, dobre dopasowanie i rozsądna cena. Finalnie zdecydowałem się więc na mały eksperyment i postanowiłem dopasować do już posiadanej granatowej marynarki wykonanej ze spranej bawełny, odpowiednie spodnie. 

_____________________________________________________________________________ENGLISH VERSION__________________________________________________________________________
For some time now my head bothering vision of a pretty casual, daily suit without construction and fills. Unfortunately, during the recent outsales, I could not find anything that met all three criteria, ie. reasonable quality, good fit and nice price. So finally I decided to experiment a little and match some pants to the already possessed a navy blue jacket made of washed cotton. 

Granat, prochowiec i denim / Blue, dustcoat and denim
















W ostatnim czasie, coraz częściej szukam rozwiązań stanowiących pomost pomiędzy klasycznymi zestawieniami, smart casualem, a jeszcze bardziej nieformalną estetyką. Spowodowane jest to w dużej mierze moimi przemyśleniami na temat budowania wizerunku, kreowania stylu, kondycji mody męskiej i wszystkim tym co z nimi powiązane. Kto by pomyślał ile może namieszać w głowie jeden wyjazd na Pitti Uomo. Nieco więcej o tym wkrótce, a teraz dzisiejszy zestaw.


_____________________________________________________________________________ENGLISH VERSION__________________________________________________________________________
Hi again to all of my foreigner Readers! As you see I came back to posting English version of text too. I hope that this time for longer. Due to the fact that I am not fluent in English, please bear with me.
Recently, I increasingly looking for solutions which will bridge the gap between smart casual and more informal outfits. Something simple and clean but still dapper. This is due in large part to my thoughts about building the image, creating a style, men's fashion condition, direction of progress and all those topics associated with that sort of stuff. Who would have thought how big mess in my head one Pitti Uomo can made. A little more about this soon. For now, let's go to todays outfit.

Pitti Uomo 87 - trendy
















Po FOTORELACJI, WRAŻENIACH oraz ZESTAWIE przyszła pora, na ostatni element układanki stanowiący moją relację z 87 już targów mody męskiej Pitti Uomo we Florencji, czyli o zimowych trendach widocznych na placu słów kilka.

Pitti Uomo - Trochę mnie, czyli o jedną warstwę za daleko
















Wyjazd na styczniowe Pitti Uomo w znacznie większej mierze podyktowany był potrzebą serca, niż rozumu i związku z tym nie byłem w stanie w pełni nacieszyć się tamtejszą atmosferą oraz co gorsza, zobaczyć wszystkiego co interesujące. Nie znaczy to jednak, że w trakcie mojej, zaledwie dwudniowej obecności nie podjąłem się prób nagięcia czasoprzestrzeni, tak aby pozyskać jak najwięcej materiału na bloga. Dużą część z tego co udało mi się zarejestrować mieliście już okazję zobaczyć w postach: PITTI UOMO - FOTORELACJA oraz PITTI UOMO - TELEFONY I PAPIEROSY, w ciągu kilku najbliższych dni pojawi się także podsumowanie wyłapanych przeze mnie panujących tam trendów. Dzisiaj jednak przyszła pora na post najmniej związany z relacją, czyli ja i mój czwartkowy zestaw*.